Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Niektóre wracają do domów

Fot. Anna Szopińska

Treść

Wszystkie dzieci sióstr - Często spotykam się z niedowierzaniem - nawet agresją - kiedy wyjaśniam, że to nie są dzieci "z Polski", tylko z naszych okolic... - mówi s. Ewa ze Zgromadzenia Służebniczek Matki Dobrego Pasterza, od pięciu lat zajmująca się w szaflarskim Rodzinnym Domu Dziecka i Pogotowiu Rodzinnym opieką nad dziećmi. Jest jedną z 10 pracujących tam sióstr. Podopieczni mówią do nich "ciociu" i wykorzystują każdą chwilę, żeby się przytulić, zadawać 150 pięćdziesiąt pytań, zawracać głowę. Ładnie - przy bocznej drodze - usytuowany budynek miał być dla sióstr domem wypoczynkowym. Stało się inaczej: wszystkie pokoje zajmują dzieci. Możliwości szaflarskiego ośrodka przewidują zakwaterowanie 13 pensjonariuszy - realia zmuszają jednak do pomieszczenia 16-17. Na wypoczynek zakonnicom zabrakło miejsca. - Świadomie łamiemy przepisy ze względu na sytuację dzieci. Tak samo się dzieje prawie we wszystkich polskich ośrodkach - przyznają starosta Jan Hamerski i kierująca Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie Aneta Wójcik. Pięć lat temu uruchamianiu Rodzinnego Domu Dziecka towarzyszyło wiele obaw i niepewność: czy wystarczy pieniędzy na utrzymanie, czy siostry podołają obowiązkom. Do Szaflar nie trafiają dzieci łatwe - wszystkie są ofiarami domowych tragedii, biedy i patologii, często alkoholizmu, chorób psychicznych, niewydolności społecznej rodziców. Urazy trzeba zagoić, dzieciom dać poczucie bezpieczeństwa, okazać serce, poświęcić czas i uwagę. Fizycznie młody organizm regeneruje się szybciej niż goją rany w psychice i niż znika pamięć o domowych koszmarach. Jednocześnie trzeba w dzieciach podtrzymać naturalne uczucie do biologicznych rodziców, bo niektóre - po unormowaniu sytuacji - wrócą do nich. Dotyczy to głównie większych - te najmniejsze prawie zawsze znajdują nowy dom. Załatwianie spraw adopcyjnych to osobny rozdział. Regułą jest, że udaje się to prawie zawsze w przypadku maleństw. Los starszych bardziej zależy od rozwoju sytuacji w rodzinie biologicznej. Były i takie, które w szaflarskim domu pozostawały do usamodzielnienia się. Teraz przebywają tam dzieci w wieku od 2 miesięcy do 18 lat. Maleńkie - to ogrom problemów opiekuńczych zdrowotnych, większe - duże zadanie wychowawcze. Ale to, że zakonna placówka jest dla nich bezpieczną przystanią, mniej lub bardziej instynktownie rozumieją wszyscy, uczestnicząc - jak w rodzinie - w sprzątaniu, przygotowywaniu posiłków itd. Nie wahają się też zgłaszać siostrom - jak mamom - swoich oczekiwań: że chcą jechać nad morze, że tęsknią za śniegiem, że chciałyby zobaczyć żyrafę... Ich marzenia - może nie natychmiast, ale... - się spełniają. W Gdańsku służebniczki mają dom dosłownie 50 m do plaży. Prowadzą tam przedszkole. Miejsce jest idealne na letni wypoczynek. Dzieci z Szaflar miały dzięki temu - i pewnie będą miały jeszcze nieraz - wspaniałe wakacje. Bliższe wycieczki też można zorganizować - dzięki mikrobusowi. Namiastka wielkiej wody to basen w ogrodzie, napełniany latem. Bez tego miejsca do pluskania trudno byłoby przetrwać lipcowe upały... Trudno byłoby też domowi dziecka utrzymać się bez wsparcia powiatu i PCPR, tym bardziej że ciągle trzeba coś remontować i rozbudowywać. Miejscowe środowisko wykazuje dużą życzliwość dla personelu i podopiecznych, a systematycznie i w różnych formach (zbiórki zabawek, słodyczy, pomocy dydaktycznych, ubranek dla dzieci, organizowanie Mikołaja i Dnia Dziecka) wspiera ich grupa wolontariuszek z Gimnazjum nr 2 w Nowym Targu, prowadzonych przez wicedyrektorkę Urszulę Siękę i pedagog Bożenę Olcoń-Chlebek. Nie zabrakło ich też, oczywiście, na obchodach 5-lecia ośrodka. Gdyby siostry, zajmujące się dziećmi, nie miały pielęgniarskiego wykształcenia, zapewnić właściwą opiekę - zwłaszcza tym najmłodszym - byłoby znacznie trudniej. Ale mówiąc o trudach nieprzespanych nocy, problemach każdego wieku i "zadręczaniu", s. Ewa dodaje od razu, że nie ma większej radości niż patrzeć, jak pod tym dachem dziecko się odradza, uspokaja, nabiera ufności. (ASZ), "Dziennik Polski" 2006-10-18

Autor: ea