Oscypkowe dylematy pod Gubałówką
Treść
Jeszcze tylko do jutra osoby, chcące handlować na stoiskach z nabiałem pod Gubałówką, mogą zgłaszać oferty przetargowe. Po raz pierwszy od lat zakopiański magistrat organizuje przetarg na sprzedaż oscypka na placu targowym. O straganach głośno było przy okazji "krupówkowych" sporów. Władze poprzedniej kadencji próbowały na różne sposoby uporządkować sprzedaż sztandarowego wyrobu nie tylko Zakopanego, ale całego Podhala. Były losowania, które prowadzący od lat oscypkowy biznes uważali za mocno krzywdzące: niejednokrotnie fortuna uśmiechała się bowiem do osób przypadkowych, niezwiązanych z produkcją i handlem nabiałem. Po kilku edycjach władze zrezygnowały z losowania i postawiły na hasło "kto da więcej". Zaczęły się licytacje stoisk. Wzorem Krupówek tak ma być również w przypadku 25 kramów pod Gubałówką. Do wtorku swoje oferty cenowe mogą składać w magistracie osoby, które przynajmniej od trzech lat są zameldowane w powiecie tatrzańskim lub nowotarskim. Dodatkowo mają przedstawić zaświadczeniem z Agencji Rynku Rolnego o przyznanej indywidualnie kwocie mlecznej lub wpisie do ewidencji działalności gospodarczej oraz o wytwarzaniu serów i innych produktów z Listy Produktów Tradycyjnych. Chodzi o oscypek, bryndzę podhalńską, bundz i redykołkę. - Do tej pory z każdym przedłużano umowy. Wiedzieliśmy, że to są nasze miejsca pracy. Teraz przyjdzie ktoś, kto da więcej, niż my możemy oferować - i stracimy stoiska - boją się handlujący pod Gubałówką. Twierdzą oni, że największym zagrożeniem będą zdesperowane osoby, które zostały już wcześniej przelicytowane, gdy starały się o prowadzenie straganów na Krupówkach. - Teraz, choć jest po sezonie, zrobią wszystko, żeby nas stąd wygryźć - dodają handlujący. Innego zdania są sprzedawcy ze stoisk regionalnych. Twierdzą, że w końcu miasto sięgnęło do "żyły złota". - Oni do tej pory płacili po kilkaset złotych miesięcznie za stoisko - a wie pan, ile teraz sery kosztują w sklepie? Tak im się ruch zwiększył, że jak zapłacą miesięcznie nawet tysiąc - półtora tysiąca za stragan, to będzie nic - zaznacza sprzedawca obuwia. Jego sąsiadka dodaje, że kwoty tego rzędu to przeciętnie dzienny utarg stoiska z nabiałem. - Jak jest dobry ruch to przecież widzimy, ile setek serów dziennie dowożą. Kto ma rację i jak rozwiąże się oscypkowy dylemat pod Gubałówką? I kto faktycznie da więcej? Zobaczymy przy otwarciu ofert. (RAV) "Dziennik Polski" 2007-10-01
Autor: wa